wtorek, 27 sierpnia 2013

Prolog

Kto powiedział, że człowiek z czasem staje się mądrzejszy?
To tylko bajka którą człowiek wymyślił aby dodać odwagi dziecku, lub po prostu zamaskować swoją głupotę. On z czasem dorasta i nic więcej.
Na błędach uczy się każdy przez cale życie.
Przez całe życie uczy się czegoś co go zmienia, pozwala zaakceptować nowego siebie.
Przecież ja dużo przeszłam w swoim pewnym okresie życia dzięki czemu dużo się nauczyłam.
I nawet niektórzy sobie pomyślą co ona wie? Ludzie maja w życiu gorzej a ona się będzie wymądrzać, że los ją tak okrutnie potraktował.
Bóg zabrał mamę? I co z tego. Bóg zabiera życie ludziom co chwile.
Ojciec jej nie chciał? Co z tego.
Dzieci tracą rodziców na każdym kroku a potem nie trafiają do domów dziecka tylko musza jakoś dalej żyć. Zostaje im tylko żebranie lub ciężka fizyczna praca. Czasami mają jeszcze gorzej.
Mówi, że nie ma przyjaciół?... Może to i lepiej... Człowiek potrafi czasem bardzo zranić.
Tylko, że jest jeden mały szczegół który różni właśnie mnie od innych ludzi. A wiecie jaki? Nie jestem nimi. Nie jestem jakąś dziewczyną która się nad sobą rozczula i mówi jak jej to jest w życiu źle.
Jestem kimś innym. I po mimo tego, że mam 18 lat mama umarła przy moim porodzie, o tacie kompletnie nic nie wiem, nie mam już przyjaciół, nie mam niczego jestem jednak silna. To wszystko co mnie spotkało sprawiło, że stałam się silna i potrafię uwierzyć w siebie i w to, że w końcu będę szczęśliwa i odnajdę spokój którego tak długo szukałam.
Za kilka dni będę pełnoletnia wiec będę się musiała usamodzielnić.
Muszę iść na rozmowę o pracę, muszę znaleźć mieszkanie. Muszę w końcu w pełni o siebie zadbać.
Jednak cieszy mnie to, że może poznam normalnych ludzi bo np. ktoś taki jak Rose nie należy do tych normalnych.
Kilka lat temu dokładnie cztery i pół roku temu przyjaźniłam się z bratem Ros- Harrym. Nie wiadomo jednak czemu popełnił samobójstwo. Nawet tego ja nie wiedziałam. Najbliższa mu chyba osoba. I za to się obwiniałam i nadal uważam siebie za złą przyjaciółkę. Jak bym było inaczej wiedziałabym...
Trzy lata temu była jeszcze tutaj taka Daniell ale wiecie osiemnaście lat = własna odpowiedzialność.
Przez pewien czas mnie odwiedzała, ale potem już przestała. Nie wiem nawet czemu.
Jednak pani Roxi pozwoliła mi mieszkać w naszym ''domu'' do póki nie znajdę jakiegoś mieszkania.
Ale wracając do tematu... Ludzie uważają, że życie jest z czasem łatwe.. Ja też tak myślałam.
Żyłam prawie sama przez 18 lat. Bez jakiej kolwiek rodziny.Miałam jedynie dwie bliskie mi osoby jednak oni również odeszli.
Człowiek z czasem się do tego przyzwyczaja. Ale ja potrzebuję miłości innych ludzi jednak boję się. Boję się strasznie tego, że odejdą tak jak inni.
Myślałam, że nic więcej złego mnie nie spotka. Że to co najgorsze to miałam opuszczając dom dziecka, ale życie bardzo lubi nam wszystko komplikować i jak dla mnie to chyba nawet lepiej? Pewnie tak.
Co mogę robić niż stawiać przed sobą wyzwania a potem mówić "udało Ci się. Emily jesteś wielka".
Nie jest mi trudno uwierzyć w moje marzenia. Jestem jaka jestem i nikt nie ma prawa mnie zmieniać.
A zapytacie jaka jestem? Jestem... tego dokładnie nie wiem, ale tez nie chce wam mówić.
Przekonacie się sami kim jestem.
Przekonacie się kim jest Emily Higins, niebieskooka blondynka, pełna marzeń i nadziei na lepsze jutro..

_________________________________________________________________
Cześć wam;* Nie wiem czy to wam się spodoba ale czekam na wasze opinie;>
Pozdrawiam Diana;*

2 komentarze:

  1. Wow! Rewelacyjny prolog. Czekam na rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski prolog! Czekam na następną część ;) Tylko tak trochę mi to przypomina moje opowiadanie :/ http://warning-you.blogspot.com/
    Weny życze ;*

    OdpowiedzUsuń